Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty

13.02.2014

Anoreksja w seci, internecie.

Po przyjemniejszy aspektach i rozluźniających czas na coś poważniejszego. Tak jak kiedyś wstępnie zaznaczyłam w tym poście i obiecałam w nim, że do niego wrócę! No i wracam. Niestety nie tak sama od siebie, o nie. Przeglądałam stronę podobną tumblr'owi i natknęłam się na ten o to obrazek: 


I moje pierwsze myśli mniej więcej wyglądały tak: Co? Jak? Ale dlaczego?
Od razu chce zaznaczyć, że nie mam zaznaczone nigdzie "proszę o wyświetlanie obrazków o tematyce anoreksja". Wręcz przeciwnie, wszystko w okół czego sie obracam to albo jest podpisane etykietami Fit, strong albo po prostu healthy. No właśnie jak pod takimi etykietami znalazlo sie cos takiego? Od kiedy to jeden dzien bez jedzenia to jest zdrowa rzecz? Wszyscy oczywiscie razem odpowiemy, ze to jest chore. No, ale ktoś to wrzucił, ktoś to opatrzył taką etykietą. I podpisane: Please help. I teraz to było czy pomocy bo: a) chce mieć jak najwiecej dni bez jedzenia czy b) bo juz nie umiem sobie poradzić? No i jeśli któs naprawde weźmie sobie to do serca i bedzie mial tyle tych dni ile razy one zostana udostępnione, to załóżmy nie bedzie jadl przez 10 dni?! I powstaje teraz drugie pytanie: kto to do cholery chce udostępniać ?!

Więc czym się "objawia" anoreksja w sieci? Właśnie takimi obrazkami lub przedstawiającymi bardzo wychudzone dziewczyny czy też różnymi napisami co u nich dzieje się w głowie. Jak do napisów nie mam nic przeciwko, bo w sumie każdy kto ma problemy lepiej zeby w jakiś sposob je "wypuszczał" na zewnatrz niz trzymał w sobie. Natomiast obrazki ewidentnie wychudzonych dziewczyn są dla mnie nie do zniesienia! Czy też jakieś zachęcające do nie jedzenia, wmawiania, że tylko to jest sexy. Wiecie czemu? Mam siostre i czasem widzę jak ona siedząc na komputerze ogląda to wszystko i gdzieniegdzie to się tam przewija i boję sie tego, ze kiedys ona pomysli, ze tez taka chce byc. Zresztą sama miałam taki okres, że cieszyłam się kiedy opuszczałam jakiś posiłek bo jestem bliżej schudniecia... To już jednak za mną i było to tylko kilka razy, bo moje ciało reagowało dość agresywnie na takie traktowanie. 
Najczęściej spotykane hasło to jest oczywiscie motto anorektyczek czyli "to, co mnie żywi, niszczy mnie".  
Boli mnie to, że w internecie można jeszcze spotkać grupy wsparcia takich osób, bo ich główną motoryką do działania jest właśnie motywacja, wsparcie od kogoś o podobnych poglądach. Często jest też tak, że jakby ludzie, którzy umieszczają takie rzeczy w internecie liczą się z problemami zdrowotnymi, ale i tak mówią, że jest warto. Zastanawia mnie tylko jak można by walczyć z taką promocja i pomagać takim ludziom? Czy mamy jako jednostki jakakolwiek moc w internecie? Jako grupa? 
Na podsumowanie powiem, ze jak dla mnie dalej jest za duzo promowania, że dzieki chudości mozna osiągnąć wiele. Jeśli kiedykolwiek chcecie się świadomie podłamać wpiszcie gdziekolwiek "anoreksja". (tak jestem osobą która wszystko bierze do siebie i przejmuje się najmniejszym zwierzęciem). 


  
*****

P.S. Cieszę się, że mimo to przemy do przodu, że ta nasza społeczność jest taka wyjątkowa! Że każdy z nas uczy się jak dbać o siebie, jak wytrwać w swoich postanowieniach, jak każdy z nas cieszy się z sukcesów tego drugiego. Czy ludzie stają się sympatyczniejsi gdy po prostu dbają o swoje zdrowie i kondycje? Jeśli tak, to każdy powinien tego spróbować! (taka chwila refleksji, mam nadzieje, że mi to wybaczycie :))

Do zobaczenia!



8.02.2014

5 cytatów dla rozluźnienia.

Hej! Wszystko na razie układa się dość dobrze, trzymam się swoich postanowień (!) i zaliczyłam dziś niesamowity 97 minutowy trening... Ah i ten błogostan. Nie wiem jak u was, ale słońce wychodzi coraz częściej i to mnie ogromnie cieszy!


źródło: weheartit

Dziś chciałam pokazać wam coś na rozluźnienie. Jak często zdarzało wam się wpaść w taką obsesje na punkcie jedzenia, uprawiania sportu? Bo mi (z ręką na sercu) za często! Liczyłam kalorie, treningi traktowałam jak powinność a nie jak przyjemność. I właśnie takie zachowanie doprowadza do frustracji. Wszystko jest jednak dla ludzi, tylko trzeba znaleźć ten umiar. Według mnie planowanie na przód posiłków tez nie jest dobre i właśnie tu świetne argumenty podała Lanni. Zgadzam się z nią w stu procentach!
Przejdźmy do rzeczy jednak,  chciałam wam pokazać cytaty które patrzą z przymrużeniem oka na sport i diete, ot tak dla rozluźnienia!








 "Jestem na fantastycznej diecie. Jesz, co chcesz, kiedy chcesz i ile chcesz. Nie traci się na wadze, ale naprawdę łatwo jej przestrzegać." - George Tricker

"Lodówka to miejsce, w którym przechowuje się resztki potraw, aż się zestarzeją na tyle, by można było je wyrzucić." - Al Boliska

"Wyciągnijcie wagi z łazienek. Powinny stać przy lodówce" - Richard Needham

"Słowo "aerobik" zostało utworzone, gdy instruktorzy gimnastyczni spotkali się i orzekli: "Jeżeli mamy zażądać dziesięciu dolarów za godzinę, nie możemy tego nazwać po prostu podskokami"."
 - Rita Rundner

"Jeśli chcesz zobaczyć, jak będziesz wyglądał za dziesięć lat, spójrz w lustro po przebiegnięciu maratonu" - Jeff Scaff

I jak wam się spodobały te cytaty?
Do zobaczenia!

16.10.2013

Jesteś robotem ?

   "Pomyśl o sobie jako o doskonałym futurystycznym robocie. Jeśli byłbyś osobą nadzorującą jego działanie i chciałbyś, aby przebiegało jak najbardziej idealnie, co byś zrobił? Czy sprawdzałbyś, czy układy scalone są regularnie monitorowane, powłoka czysta, warunki, w jakich przebywasz, nie sprzyjają rdzy, złącza odpowiednio nasmarowane, a mechanizmy wystarczająco często serwisowane, unowocześniane i utrzymywane w doskonałym stanie? Oczywiście, że tak. 
    Chcę Ci powiedzieć, że masz do dyspozycji coś dużo lepszego niż futurystyczny robot. Masz nadzór nad unikalnym układem operacyjnym, jakim jest doskonały organizm ludzki. Aby układ ten działał jak najlepiej, wystarczy po prostu utrzymywać swoje ciało w dobrej kondycji i zdrowiu. 
    Jeśli nie jesteś sprawny i dobrze odżywiony, poziom Twojej energii na wszystkich poziomach spada.  Zaczynasz popadać w stagnację - stajesz się nieruchawy, zesztywniały, unikasz zmian lub podejmujesz je tylko po to, by uniknąć dalszych! Ciało ulegające stagnacji niszczy samo siebie. Osłabia się system odpornościowy, spada zdolność do samoobrony, niknie swoboda woli, a wraz z nią możliwość zadbania o własne dążenia i umiejętność dokonywania zmian. 
    Zdrowe ciało to takie, które funkcjonuje w pełni swojego potencjału. To ciało, które przyswaja właściwą dawkę tlenu, jego mięśnie mają odpowiednie napięcie, serce i układ krążenia są zdrowe, a system odpornościowy działa z maksymalną wydajnością. Twój organizm jest wszechświatem radykalnych przemian. Jeśli ten potężny system sam pragnie dokonywać zmian, musi poprawnie funkcjonować..."
źródło: Tony Buzan "Zmiana! I co dalej?"

     Musiałam wam przetoczyć ten fragment jako słowa wstępu. Jednym chyba z najczęstszych błędów jakie robimy w zmienianiu siebie jest skupianie się tylko na fizycznej stronie życia. Na ciągłym dążeniu do tej idealnej sylwetki. Poświęcamy się treningom, diecie i kontrolowaniu siebie. Zapominamy o tym, że nie tylko powinniśmy się rozwijać fizycznie ale i psychicznie. Bo co po nas światu, jeżeli będziemy tylko wyćwiczonymi i zgrabnie wyglądającymi dziewczynami nie oferującymi nic z naszego "wnętrza"? Na moim przykładzie można to bardzo łatwo stwierdzić. Kiedyś tam kiedy zapoczątkowałam zmiany w swoim życiu i organizmie, skupiłam się wyłącznie na pilnowaniu tego co jem, planowaniu treningów i liczeniu kalorii. Nie poświęcałam w ogóle uwagi by rozwijać jakąś wiedzę (oprócz tej zdobytej w szkole), swego ducha i mózgu. Porzuciłam nawet czytanie książek. Takie funkcjonowanie z impetem się rozpoczynało i tak też się kończyło. Zniechęcałam się bardzo szybko, potem zaczynałam znów i tak na okrągło. Nie mogłam zrozumieć dlaczego mam tak "słabą silną wole".  Nie mogłam wytrwać w tych swoich fit postanowieniach. Po pewnym okresie czasu zauważyłam u siebie takie braki w słownictwie, z czym nigdy nie miałam problemów! Wydawało mi się, że zamiast rozwiać się wraz z wiekiem ja się cofam, dlatego postanowiłam wprowadzić zmiany. 
    Od jakoś początku września wypisałam sobie w tabelkach każdego dnia co najmniej jedną rzecz dla ciała (ćwiczenia, taniec, domowe spa itp) i dla umysłu (nauka angielskiego czy innych rzeczy, czytanie, pisanie, zdobywanie wiedzy na jakiś temat itp.) Odkąd stosuję taki plan i jednocześnie rozwijam się duchowo i fizycznie wydaje mi się, że zmieniam się na lepsze. Jestem bardziej zorganizowana, lepiej nastawiona do życia i nie boje się świata ani zmian. Co dziwne, że im na więcej niby mam tych obowiązków tym łatwiej mi wytrwać w swoich postanowieniach. Naprawdę! Bez tej harmonii psychofizycznej ulegniesz właśnie tej stagnacji, potem frustracji, depresji. Ja wyobrażam sobie taką szale wagi, po jednej stronie mamy umysł po drugiej ciało i głównie chodzi o to by utrzymać je na jednym poziomie, by żadna nie była bardziej wychylona.

To jest pierwszy temat z nowej serii, którą zawsze chciałam zrobić czyli temat na który można pogadać! :)
Takie tematy będą wyświetlane po prawej stronie w zakładce "Hej, opowiedz coś!". Zapraszam do dzielenia się własnymi przemyśleniami!
A wy dbacie o swoją harmonie psychofizyczną? i jeśli tak to jak? Jest to dla was ważne?

Trzymajcie się !