Pokazywanie postów oznaczonych etykietą międzyczasie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą międzyczasie. Pokaż wszystkie posty

13.02.2014

Anoreksja w seci, internecie.

Po przyjemniejszy aspektach i rozluźniających czas na coś poważniejszego. Tak jak kiedyś wstępnie zaznaczyłam w tym poście i obiecałam w nim, że do niego wrócę! No i wracam. Niestety nie tak sama od siebie, o nie. Przeglądałam stronę podobną tumblr'owi i natknęłam się na ten o to obrazek: 


I moje pierwsze myśli mniej więcej wyglądały tak: Co? Jak? Ale dlaczego?
Od razu chce zaznaczyć, że nie mam zaznaczone nigdzie "proszę o wyświetlanie obrazków o tematyce anoreksja". Wręcz przeciwnie, wszystko w okół czego sie obracam to albo jest podpisane etykietami Fit, strong albo po prostu healthy. No właśnie jak pod takimi etykietami znalazlo sie cos takiego? Od kiedy to jeden dzien bez jedzenia to jest zdrowa rzecz? Wszyscy oczywiscie razem odpowiemy, ze to jest chore. No, ale ktoś to wrzucił, ktoś to opatrzył taką etykietą. I podpisane: Please help. I teraz to było czy pomocy bo: a) chce mieć jak najwiecej dni bez jedzenia czy b) bo juz nie umiem sobie poradzić? No i jeśli któs naprawde weźmie sobie to do serca i bedzie mial tyle tych dni ile razy one zostana udostępnione, to załóżmy nie bedzie jadl przez 10 dni?! I powstaje teraz drugie pytanie: kto to do cholery chce udostępniać ?!

Więc czym się "objawia" anoreksja w sieci? Właśnie takimi obrazkami lub przedstawiającymi bardzo wychudzone dziewczyny czy też różnymi napisami co u nich dzieje się w głowie. Jak do napisów nie mam nic przeciwko, bo w sumie każdy kto ma problemy lepiej zeby w jakiś sposob je "wypuszczał" na zewnatrz niz trzymał w sobie. Natomiast obrazki ewidentnie wychudzonych dziewczyn są dla mnie nie do zniesienia! Czy też jakieś zachęcające do nie jedzenia, wmawiania, że tylko to jest sexy. Wiecie czemu? Mam siostre i czasem widzę jak ona siedząc na komputerze ogląda to wszystko i gdzieniegdzie to się tam przewija i boję sie tego, ze kiedys ona pomysli, ze tez taka chce byc. Zresztą sama miałam taki okres, że cieszyłam się kiedy opuszczałam jakiś posiłek bo jestem bliżej schudniecia... To już jednak za mną i było to tylko kilka razy, bo moje ciało reagowało dość agresywnie na takie traktowanie. 
Najczęściej spotykane hasło to jest oczywiscie motto anorektyczek czyli "to, co mnie żywi, niszczy mnie".  
Boli mnie to, że w internecie można jeszcze spotkać grupy wsparcia takich osób, bo ich główną motoryką do działania jest właśnie motywacja, wsparcie od kogoś o podobnych poglądach. Często jest też tak, że jakby ludzie, którzy umieszczają takie rzeczy w internecie liczą się z problemami zdrowotnymi, ale i tak mówią, że jest warto. Zastanawia mnie tylko jak można by walczyć z taką promocja i pomagać takim ludziom? Czy mamy jako jednostki jakakolwiek moc w internecie? Jako grupa? 
Na podsumowanie powiem, ze jak dla mnie dalej jest za duzo promowania, że dzieki chudości mozna osiągnąć wiele. Jeśli kiedykolwiek chcecie się świadomie podłamać wpiszcie gdziekolwiek "anoreksja". (tak jestem osobą która wszystko bierze do siebie i przejmuje się najmniejszym zwierzęciem). 


  
*****

P.S. Cieszę się, że mimo to przemy do przodu, że ta nasza społeczność jest taka wyjątkowa! Że każdy z nas uczy się jak dbać o siebie, jak wytrwać w swoich postanowieniach, jak każdy z nas cieszy się z sukcesów tego drugiego. Czy ludzie stają się sympatyczniejsi gdy po prostu dbają o swoje zdrowie i kondycje? Jeśli tak, to każdy powinien tego spróbować! (taka chwila refleksji, mam nadzieje, że mi to wybaczycie :))

Do zobaczenia!



8.02.2014

5 cytatów dla rozluźnienia.

Hej! Wszystko na razie układa się dość dobrze, trzymam się swoich postanowień (!) i zaliczyłam dziś niesamowity 97 minutowy trening... Ah i ten błogostan. Nie wiem jak u was, ale słońce wychodzi coraz częściej i to mnie ogromnie cieszy!


źródło: weheartit

Dziś chciałam pokazać wam coś na rozluźnienie. Jak często zdarzało wam się wpaść w taką obsesje na punkcie jedzenia, uprawiania sportu? Bo mi (z ręką na sercu) za często! Liczyłam kalorie, treningi traktowałam jak powinność a nie jak przyjemność. I właśnie takie zachowanie doprowadza do frustracji. Wszystko jest jednak dla ludzi, tylko trzeba znaleźć ten umiar. Według mnie planowanie na przód posiłków tez nie jest dobre i właśnie tu świetne argumenty podała Lanni. Zgadzam się z nią w stu procentach!
Przejdźmy do rzeczy jednak,  chciałam wam pokazać cytaty które patrzą z przymrużeniem oka na sport i diete, ot tak dla rozluźnienia!








 "Jestem na fantastycznej diecie. Jesz, co chcesz, kiedy chcesz i ile chcesz. Nie traci się na wadze, ale naprawdę łatwo jej przestrzegać." - George Tricker

"Lodówka to miejsce, w którym przechowuje się resztki potraw, aż się zestarzeją na tyle, by można było je wyrzucić." - Al Boliska

"Wyciągnijcie wagi z łazienek. Powinny stać przy lodówce" - Richard Needham

"Słowo "aerobik" zostało utworzone, gdy instruktorzy gimnastyczni spotkali się i orzekli: "Jeżeli mamy zażądać dziesięciu dolarów za godzinę, nie możemy tego nazwać po prostu podskokami"."
 - Rita Rundner

"Jeśli chcesz zobaczyć, jak będziesz wyglądał za dziesięć lat, spójrz w lustro po przebiegnięciu maratonu" - Jeff Scaff

I jak wam się spodobały te cytaty?
Do zobaczenia!

31.01.2014

Mini Podsumowanie Stycznia 2014 + Liebster Award.

Czemu mini? Bo styczeń to miesiąc chaosu. Nie od początku tego miesiąca zebrałam, zrobiłam to co bym chciała... Zreszta jakoś mi tak szybko minął! On ma coś takiego w sobie, że dużo planujemy, mamy zapał i potem tylko brak czasu! Teraz jednak wszystko sie ulozyło, albo sesja mi to ułożyla.
Nie martwcie się, postaram sie tak zrobić by następne podsumowanie było bardziej sensowne i bardziej takie... obrazkowe?
Chce stworzyc sobie liste pytan na ktore bede odpowiadac co miesiac, tak by patrzec co sie zmienia! :)

***** 

Liebster Award.
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cie nominował".

Nominowała mnie idealna :) z my(nie)idealni ! :) Dziekuje bardzo, jest mi okropnie miło! A o to pytania i odpowiedzi, których udzieliłam:
            1. Co najchętniej zjadasz na śniadanie?
Lubie "wymyślne" śniadania. Lubię kombinować, ale czesto nie mam czasu, wiec musze sie zadowolić zwykłą kanapką...
2. Jaką książkę ostatnio przeczytałaś?
Niestety była to „Etyka biznesu”. Tak sesja daje o sobie znać… A tak poza tym kończe właśnie książke Cassandry Clare „Mechaniczna księżniczka”
3.Jaki masz kolor oczu?
Brązowe.
4. Jaki jest Twój ulubiony artysta?
Oh, to trudne pytanie. Cenie dużo artystów, tych muzycznych jak i innych. Na razie podziwiam Alexa Turner’a z Arctic Monkeys.
5. Wolałabyś widok z okna na morzę czy góry?
Kolejne trudne pytanie. Chyba wybrałabym morze. Te zachody i wschody słońca… Coś pięknego.
6.Jakiego kosmetyku najdłużej używasz?
To zdecydowanie będzie krem BB z Garniera.
7. Czy masz zwierzęta?
Tak, obecnie 5 krolików i kotke.
8. Jak powstała nazwa Twojego bloga?
To raczej proste, szukam drogi, sposobów by pokochać siebie, bo uczyc czego od siebie oczekuje. By znać siebie i swoje ciało jak najlepiej i życ w zgodzie ze sobą. Własnie stad: The way to love myself.
9. Czy masz jakieś dziwne przyzwyczajenie?
Hmmm.. Długo się nad tym zastanawiałam i doszłam do wniosku, ze chyba mało kto, tańczy w każdej wolnej chwili: przy automacie do kawy, przy oczekiwaniu na zielone, na wykładach…To chyba jest dziwne :)
10. Jaka jest Twoja ulubiona pora dnia? Opisz ją.
Ulubiona pora dnia, to wtedy kiedy wracam do domu i mam poczucie ze dziś był dobry dzień, ze wykorzystałam go na maxa i mogę lezec i oddac się relaksowi. Czyli to jest tak raczej kolo wieczora.
11. Opisz Twoją wymarzoną łazienkę.
W jednym kolorze, białym lub czarnym, z duza iloscia drewnianych rzeczy (szafeczek itp.). Duzym lustrem na środku i małym radiem. W stylu skandynawskim.

Dobra, teraz moja kolej. A oto pytania:
1. Piosenka, która teraz cały czas nucę.
2. Ulubiony trening.
3. Najbardziej podziwiam... (kogo?)
4. Książka, która zrobiła na mnie wrażenie.
5. Jak lubisz spedzać najbardziej wolny czas?
6. Ulubiony kosmetyk.
7. Najbardziej chciałabym mieszkać w..
8. Dlaczego prowadzisz bloga?
9. Ulubiona zdrowa potrawa!
10. Co Cie najbardziej motywuje?
11. Twoje motto.

A zapraszam do zabawy:
(jeśli jeszcze kogoś znajde, to oczywiscie od razu nominuje!)

Do zobaczenia! 


25.01.2014

20 powodów by ćwiczyć (pół żartem, pół serio).

Z oknem śnieg i inne niezbyt nastrojowe psikusy pogody. Oczywiście to tylko z mojej perspektywy, dla kogoś ta pogoda może być cudowna! Dla mnie zaś oznacza tylko tyle: leż w łóżku i nie wychodź. Jestem okropnym zmarźlakiem. Trochę jak kot, lubie wszystko co jest cieple i co ogrzewa.
Ostatnio siedząc właśnie w takim ciepłym kocyku i pijąc herbate wymyślałam sobie wymówki, żeby nie odbyć codziennego treningu. Zastanawiałam się, po co ja w ogole to robie? Czy jest jakiś sens tego w ogole, zeby zostawic moje wygodne lozku i wstac? No właśnie jest! A o to 20 powodow, które mnie przekonały:



zródło:tumblr
Są świetne! Najbardziej podoba mi się pozycja numer 10. Już wyobraziłam sobie jak goni mnie grupa zombie a ja niczym niewzruszona biegnę i myśle sobię "To wszystko dzięki codziennemu wysiłkowi, a jednak sie oplacalo!". Wiem, jest to trochę na wyrost, ale podbudowywać sie mogę!
Zresztą, uważam, że zostało tu większość ważnych aspektów "dlaczego trenować" zawartych. No właśnie, a który numerek najbardziej wam sie podoba? Może dodalibyscie jakiś swoj? :)

Do zobaczenia!

17.01.2014

Hej 2014!

Połowa stycznia, początek roku i początek nowego zapału! Oby to skończyło sie lepiej niz przedtem :).

Mam teraz wielką nadzieje, że wytrwam jakoś w prowadzeniu postów i pisaniu choc po troszeczku.

Nie, nie mam nadziej. Ja to wiem i wam...


Przyrzekam!


Do zobaczenia!(za niedlugo)

29.08.2013

Top Modelki wzorcem współczesnych kobiet...

Przełączając  programy natknęłam się na konkurs "The look of the year". Biorą udział w nim polskie modelki by wygrać kontrakty i udziały na zagranicznych wybiegach. Lubie czasem oglądać podobne programy szukając inspiracji.  Natomiast jedna z jurorek w pewnym momencie  powiedziała , że "Top modelki są teraz wzorcem dla współczesnych kobiet". Później zaś dowiedziałam się o kryteriach wybierania modelek i zgadnijcie co było pierwsze? By były chude. Czy rzeczywiście tak jest? A jeśli tak, czy powinno tak być ? W tym konkursie niektóre dziewczyny ocierały się o anoreksje. I nie sądzę aby w tej wypowiedzi chodziło o modelki Victoria's Secret. Tyle się słyszy, że młode dziewczyny często ryzykują zdrowiem i nawet życiem by być szczupłe i zostać taką modelką. I to ma być wzorzec?! A wy jak uważacie? Minęły już te chore czasy kiedy anorektyczne modelki są wzorcem?




Ja osobiście uważam, że za mało jest jeszcze pokazywania, że bycie piękną to nie jest być najchudszą. To smutne, że właśnie modelki na pokazach są wzorcem dla nastolatek. Wymyślają różne
sposoby by osiągnąć swój cel. I to właśnie przez tą modę na bycie szczupłą? Gdzie jest umiar i gdzie jest dbanie o zdrowie? Zostawiam was z tym tematem do jakieś obszerniejszej notki, w której postaram się opisać co dokładnie o tym myślę :). Teraz chciałam na szybko, za nim zapomnę, przetoczyć wam ten cytaty i zobaczyć co wy na to powiecie :).

Dobranoc !

9.08.2013

Upały, upały...

Ostatnio pogoda nie jest zbyt łaskawa dla osób które nie lubią upałów. Przedwczoraj słyszałam, że na rynku w Krakowie odnotowano aż 39 stopni! Nie wiem jak bym wytrzymała kolejne lato w długich spodniach... Tak, tak to jest właśnie moje pierwsze wakacje w krótki spodenkach od 6 lat :d! W pierwsze dni dostałam ogólnego poparzenia i musiałam chodzić z łagodzącymi kremami na nogach. Przez to, że mój organizm był utrzymywany wcześniej w wyższych temperaturach to teraz jakoś tak lepiej znoszę te wysokie temperatury. Nawet czasem mi jest zimno! :d  Chciałam pokazać jakich zasad się trzymam kiedy jest tak gorąco podczas jak i po za treningiem.


1. Woda, woda i jeszcze raz woda.
Myślę, że to jest oczywiste i całkiem normalne, że w gorące dni powinniśmy pić więcej.Zresztą tak jak po wysiłku. Słyszałam, że napoje izotoniczne szybciej nawadniają organizm i dostarczają niezbędnych składników niż woda. Jednak mnie odstrasza ten ich wygląd czy też nawet zapach bo pachnie on bardzo sztucznie. Dlatego ja zostaje przy zwykłej mineralnej, niegazowanej wodzie. Najlepiej, żeby była zimna!





2. Jedzenie, które jest bogate w wodę.
 Zawsze kiedy jakimś dziwny przypadkiem nie uda mi się mieć przy sobie butelki wody, staram się jeść właśnie owoce i warzywa bogate w nią. Żeby jakoś uzupełniać to. 
W ogóle w lato jest jakoś tak łatwiej dbać o siebie, pojawiają się owoce sezonowe. 







3. Przewiewne ubrania.
 
Kiedyś wcale nie wydawało mi się to ważne. Po prostu chodziłam w długich spodniach przez całe lato. Potem jednak przeczytałam jaką sobie robię krzywdę. Takim sposobem cellulit murowany! 


4. Zimny prysznic/ kąpiel.  
 
Nie wiem jak wy, ale to mój najlepszy sposób na ochłodę. Zimny prysznic,

czasem po prostu trudno wytrzymać i mój organizm aż się prosi o taki prezent. Zwłaszcza po bieganiu! Choć czytałam, że niektórzy wkładają sobie do czapki lub majtek kostki lody podczas biegania. Ciekawe :)








i wiatraki! Bez nich nie wyobrażam sobie życia. Serio...


                                                                 ***

Zostałam kolejny raz wyznaczona przez mokah do napisania kolejnych faktów ze swojego jakże interesującego życia :D!

1. Staram się wiedzieć wszystko, dosłownie. Jest mi okropnie źle kiedy czegoś nie wiem.
2. Znam się na czołgach. Serio :)
3. Wierzę w prawdziwą, romantyczną i bezgraniczną miłość.
4. Moim ulubionym owadem jest biedronka.
5. Kocham buty, uważam, że to one pokazują czasem moją osobowość.
6. Uważam, że nie pasuje do XXI wieku :). (widziałabym się w jakiś innych czasach, dawniejszych)
7. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Słucham głównie rocka, ale się nie ograniczam ;)

P.S Z dodaniem tego posta miałam niesamowite problemy, ponieważ:
a) mój internet nie dział dość szybko bym mogła cokolwiek zamieścić
b) kiedy już internet działam poprawnie, zalałam swój laptop wodą i nie działa mu klawiatura (dlatego korzystam z mojej mamy laptopa :))
Coś wszystko sprzeciwiło się przeciwko mnie!



A wy jak sobie radzicie z upałami? :) 
Do zobaczenia !


4.08.2013

Tabletkowa mania.

"Schudniesz 25 kilogramów w miesiąc, bez efektu jojo", takie teksty rzucają nam się w oczy najczęściej przeglądając internet. Gdzieś z boku, u góry, niby jednak nic, ale i tak sprawdzę co to jest. Wgłębiasz się, czytasz, wszystko wydaje Ci się być sensowne, później czytasz lawinę pozytywnych komentarzy. Myślisz: "Może naprawdę działają, w końcu tyle dobrych opinii". Najczęściej przy takich ofertach jest słynna promocja lub ostatnie opakowania, które mają nas skusić do kupienia, bo za chwile może ich nie być! Mnie od kupienia takich specyfików odciągnęła moja mama (i chwała jej za to!)... ale zacznijmy od początku.

Wpisując w google hasło: tabletki odchudzające, zaraz natrafiasz na setki stron kupienia ich i fora o nich. Postanowiłam poczytać co tak naprawdę ludzie szukają, jakich specyfików. I zasmuciło mnie to co znalazłam. "Skuteczne są?", "Szybko działają?", to najczęściej zadawane pytania na takich forach, szkoda, że nikogo nie interesuje pytanie "A bezpieczne to jest?". Kusi nas to, że to szybko, bez wyrzeczeń, że lato niedługo a my nadal za dużo tuszy na sobie mamy. Jednak przez ogólną dostępność tych "farmaceutyków" ludzie jednak to kupują, a później czytamy o kolejnym zgonie poprzez takie tabletki. Chyba najbardziej rozpoznawalnym takim specyfikiem, który odebrał życie 20-letnie dziewczynie jest DNP Burner. Nagłówki "Ugotowała się po tabletkach" przyciągnęły mój wzrok i zaczęłam czytać. Dziewczyna chciała po prostu schudnąć, ale zaczęła w to bardzo niewłaściwy sposób, który skończył się tragedią. Pewnie widząc swoje efekty tych tabletek zaczęła brać jeszcze więcej ich i tak jej organizm "podgrzał się" do 40 C. Zastanawia mnie tylko ile jest takich nastolatek, ludzi, którzy z braku informacji, głupoty szkodzą sobie? Tabletki te zawierały niejaki dinitrofenol, który jest silnie trujący dla ludzi i zwierząt! Był stosowany w Wietnamie przez Amerykanów jako substancja niszcząca pastwiska, lasy. Ludzie wymieniają sie spostrzeżeniami na temat tego środka, ale niektórych nie zraziło to wcale, że mogą być następni. Tylko wymyślają jakieś sposoby ulgi min. kąpiel w lodowatej wodzie. O ile dotrą do wanny... (jak gdzieś przeczytałam). To nie jest jedyny przypadek śmiertelny, student z Wielkiej Brytanii miał to samo. Niektóre specyfiki to pochodne amfetaminy! Nie rozumiem jak można nie czytać to co się wkłada do ust, albo mieć dewizę " wole umrzeć niż być otyła". Co z tego, że jedna trucizna została odkryta skoro druga zaraz jest dostępna w internecie.
Niestety są gorsze sposoby odchudzania się. Niektórzy połykają jaja tasiemca, ale powiedzcie mi jak można leczyć nadwagę (która jest chorobą) inną chorobą?! To jest obrzydliwe jak o tym myślę. To istna głupota. Przecież jak można zgubić w miesiąc coś co nabywało się przez lata, miesiące?  Niestety w internecie znajdziemy wszystko, bez atestów. Najczęstsze skutki uboczne po takich internetowych specyfikach to problemy z układem oddechowym, sercem, mózgiem.
Jak to się mówi: "Po trupach do celu". Szkoda, że pierwszym trupem na swojej drodze będziesz Ty sam.

źródło:
fakt.pl
se.pl
różne fora internetowe np. f.kafeteria.pl
tabletki-odchudzanie.com.pl
figa.pl
 
***

Teraz trochę przyjemniejsze rzeczy. Zostałam wyznaczona przez iwannabefit do blogowej zabawy w której muszę napisać 7 faktów na temat mojego życia :).

1. Jestem wielką fanką liściastej zielonej herbaty.
2. Zawsze porównuje się do wszystkich i zawsze chce być we wszystkim najlepsza. (ale walczę z tym :)).
3. Uwielbiam oglądać bajki. (ostatnio zostałam fanką Minionków !)
4. Nie wyobrażam sobie tygodnia bez tańca.
5. Zakochałam się w meksykańskiej, włoskiej i hinduskiej kuchni.
6. Jak byłam mała to pływałam zawodowo.
7. Moim ulubionym zwierzęciem jest królik, mam ich 5 :). (jeśli jestem zła na kogoś i ktoś mi wyśle zdjecie królika to od razu mi przechodzi :))















A u was jak mijają te upalne dni? :)
Do zobaczenia!
dinitrofenol

http://www.se.pl/wydarzenia/warszawa/dramat-dziewczyna-ugotowaa-sie-po-tabletkach-odchudzajacych_328323.html
dinitrofenol

http://www.se.pl/wydarzenia/warszawa/dramat-dziewczyna-ugotowaa-sie-po-tabletkach-odchudzajacych_328323.html
dinitrofenol

http://www.se.pl/wydarzenia/warszawa/dramat-dziewczyna-ugotowaa-sie-po-tabletkach-odchudzajacych_328323.html
dinitrofenol

http://www.se.pl/wydarzenia/warszawa/dramat-dziewczyna-ugotowaa-sie-po-tabletkach-odchudzajacych_328323.html

31.07.2013

Z cyklu: Byłam w.... Sielpi.

Ostatnio tydzień spędziłam w Sielpi, od Krakowa to jakieś dwie godziny jazdy. Jest tam jezioro, z początku byłam przygotowana na nudę i brak możliwości do ćwiczeń. Domek w którym mieszkaliśmy byłby dobry na fitnessowo- taneczne ćwiczenia gdyby nie mieszkało się tam w dziewięć osób.
Po przyjściu nad jezior byłam mile zaskoczona, mnóstwo atrakcji!
- park linowy i trzy poziomy jego trudności.
- rowerki wodne
- rowerki lądowe
- przepiękny deptak, idealny do biegania (tylko wieczorami, kiedy ludzi nie ma)
Nie można się było nudzić, ani wylegiwać tym bardziej jeśli miało się do pilnowania małe kuzynki i brata ;) A oto kilka zdjęć:



















  

Mój bardzo ruchliwy brat :)





















Trzymajcie się ciepło!

18.07.2013

Fastfoody - czy mogą być uzależniające? + relacja z maratonu treningowego

Mianem "fastfood'ów" jest określane każdy punkt w którym dostaniemy przekąskę/ danie w szybkim czasie, bez zbędnych przygotowań i "za niedużą" sumkę (co koniec końców jest absolutną bzdurą).
Zaczynając od mnie, która jeszcze kilka lat temu uważała, że jak jem "na mieście" to prędzej czy później muszę skończyć w KFC. Do McDonalda nie chodzę odkąd założyłam się z koleżanką w drugiej klasie podstawówki, że na wycieczce szkolnej nie kupie nic tam. Minęło już 11 lat i nie wyobrażam sobie, żebym mogła nagle zacząć tam chodzić. Moją słabością w galeriach było KFC. Nieszczęsne KFC. Mogłam normalnie jeść przez tydzień, ale przychodził dzień zakupów czy innych tras wyjazdowych które przechodziły obok i nie mogłam sobie odmówić.

Na początku było to takie "niewinne", od czasu do czasu. Później przerodziło się w coś więcej niż "aa kupie sobie jednego longera". Wydawało mi się, że zaczynam wnikać w tą amerykańską przyszłość. Że staje się częścią jakiegoś fastfood'owego społeczeństwa. Zdjęcia, które pływały po internecie przerażały mnie. Przecież ja nie chciałam w siebie wrzucać chemiczne paskudztwa. By później cierpieć na jakieś choroby związanie z cholesterolem. Oto kilka przykładów, mi to dało do myślenia...





Później chciałam obudzić się z tego koszmaru i postanowiłam zmienić swoje nawyki żywieniowe (w co wchodzi rzucenie takich barów). Na początku nie było łatwo, starałam się omijać szerokim łukiem, ale i tak często tam kończyłam obżerając się stripsami czy innym świństwem (teraz tak to nazywam, a kiedyś to było mniami!). Następnie próbowałam jakiś barów typu healthy (sałatki itp.) ale patrząc na ceny odniosłam wrażenie, że oni chcą zarobić na ludziach, którzy dbają o swoje ciało.

Jak jest dziś? Wiem, że umiem mówić temu wszystkiemu już "nie". Staram się brać ze sobą jaką zdrową przekąskę (uwielbiam Marwitki!) lub kupić sobie jakiś świeżo wyciskany sok. Nie traktuje tego już jak obowiązku tam chodzenia. Takie zerwanie z barami przerzuciło się też na seanse w kinach. Kiedyś nachosy i cola, teraz coś zdrowego i woda. I nie odczuwam, żebym coś straciła, wręcz przeciwnie, zyskała.

***
Jak pewnie niektórzy widzieli po banerze 15.07 odbył się 5 maraton treningowy blogerek. Tym razem z platformą fitwithme.com. Słyszałam już o niej, ale jakoś nie byłam przekonana by się na niej zarejestrować.
Jednak przy maratonie musiałam i teraz nie żałuje. O to krótka relacja :). 

Najbardziej hardcorowy zestaw / ćwiczenie: ćwiczenie, które nazywa się po angielsku "lunges", takie przysiady tylko z nogami do przodu
Najbardziej przyjemny zestaw ćwiczeń: wypychanie bioder do góry.
Zestawy ćwiczeń, które znałam to: wykonywałam większość wcześniej.
Zestaw, który mnie zaskoczył: wszystkie znałam z widzenia więc mnie nie zaskoczyły.
Wytrzymałam wszystko
Nie wykonałam - wszystko.
Brakowało mi w maratonie - mało było ćwiczeń na górę.
Co poprawiłabym w drugiej edycji - intensywność.
Rozgrzewka, którą wybrałam: drugą
Kilka słów o treningach fitwithme.com fajna platforma, ale według mnie za duże przerwy 90 sekundowe. i za dużo ich.

Szkoda tylko, że Mokah nie będzie już organizatorką, ale rozumiem ją. Lubiłam całą idee. Mam nadzieję, że po niej przejmie ktoś kto włoży w to serce :).

Do zobaczenia!

7.07.2013

Motywacja Fit Body.

Ostatnio motywacja opuściła mnie. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale być może stresem przed wynikami z uczelni. Nie odpuszczam ćwiczeniom, ale już one nie sprawiają mi takiej przyjemności jak wcześniej. Mam nadzieję, że to tylko przejściowe, "taki mały kryzys". Dziś by mnie zmotywować i was też, zamieszczam kilka zdjęć FitBodies :). 









































































































Do zobaczenia!

Źródło: weheartit.com